Nazywam się
Ania
Pijanka
W mojej pracy ważna jest abstrakcja. Nie interesuje mnie dosłowność – bardziej pragnę uchwycić nastrój, emocję, ulotne wspomnienie. Każdy kolaż to jak mapa uczuć, której nie da się odczytać wprost. Zdarza się, że sama odkrywam nowe znaczenia w swoich własnych kompozycjach – jakby podświadomość prowadziła rękę i wybierała to, czego nie umiem jeszcze wypowiedzieć.
Moje kolaże są też intymne. Nawet jeśli nie pokazują postaci czy scen, to niosą w sobie fragmenty mnie – moich lęków, pragnień, czułości. Składając obrazy na nowo, składam też siebie. To trochę jak rozmowa z samą sobą – czasem pełna chaosu, czasem harmonii.
Dla mnie kolaż to sposób, by być bliżej siebie i jednocześnie podzielić się tym z innymi. To zaproszenie do patrzenia nie wprost, ale głębiej. W tym, co pozornie przypadkowe, kryje się opowieść, która nie potrzebuje słów.